ona i Malta

Życie codzienne

Santa Marija czyli Wniebowzięcie NMP

15.08.2014 obchodzi się święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, na Malcie znane jako "Santa Marija". W tym roku wypadło w piątek, ale tutaj zaczęto przygotowywać się do niego parę dni wcześniej gdyż jest to jedno z najważniejszych świąt. Największa celebracja miała miejsce w Mosta, gdzie już w poniedziałek zamknięto główną ulicę. Znalazły się na niej budki ze słodyczami, zabawkami, alkoholem, jedzeniem - trochę przypominało mi to nasze "dożynki". Oczywiście najważniejszym dniem był piątek 15-go, kiedy to ludzie idą do kościoła i na procesję, jednakże wieczór poprzedzający to czas największej zabawy. Wybrałam się w czwartek wieczorem do Mosta by zobaczyć zachwalane przez wszystkich fajerwerki. To co tam zobaczyłam wprawiło mnie w osłupienie - już przed miastem widniał gigantyczny świecący na czerwono napis "Santa Marija". Jako, że główna droga była zamknięta, autobus miał wyznaczoną specjalną trasę. W centrum miasteczka znajduje się jeden z najpiękniejszych kościołów na Malcie, który był ozdobiony lampkami (np. w czasie Bożego Narodzenia każdy kościół jest równie obwieszony świecidełkami). Zresztą wszystko się świeciło - latarnie, drzewa, budynki. Mnóstwo ludzi, głośna muzyka, każde miejsce, gdzie ewentualnie można by usiąść i się napić, zajęte. A najlepsze to, że wszyscy wystrojeni jakby wybierali się do Paceville potańczyć, a nie na święto kościelne. Błyszczące suknie, wysokie szpilki, makijaże, fryzury - prawdziwy pokaz mody. Pewien Maltańczyk opowiadał mi, że za jego młodu na Malcie były dwa dni w roku kiedy odbywały się huczne imprezy - Nowy Rok i właśnie Santa Marija. Wszyscy wyczekiwali na ten dzień, szykowali stroje i wybierali się zazwyczaj na parę dni na Gozo by hucznie balować. Ja czekałam na sztuczne ognie, które po prostu uwielbiam. Na dodatek miały być to "fajerwerki naziemne" - tak mi je opisywano. W rezultacie były to strzelające iskrami stelarze, które wytworzyły głównie mnóstwo dymu. Moje rozczarowanie było przeogromne, było to kiczowate i okropne a dym powodował tylko ból głowy. Lokalni byli zachwyceni więc, jak widać, to rzecz gustu...

 

IMG_20140814_224129.jpgIMG_20140814_224212.jpgIMG_20140814_224123.jpgIMG_20140814_224115.jpgIMG_20140814_224045.jpg

 

Następnego dnia w Bugibbie odbył się festiwal. Jak mi powiedziano, kiedyś był organizowany co roku, ale potem zrobiono przerwę na 3-4 lata. Tegoroczny miał być pierwszym po dłużej nieobecności więc gwarantowano wyśmienitą zabawę. Ogólnie była to parada wozów karnawałowych (naprawdę nie wiem jak to inaczej opisać). Z każdego puszczano inną muzykę i chyba był to rodzaj rywalizacji bo za każdy taki wóz odpowiadała inna drużyna. Pokaz odbył się na drodze przy promenadzie z St. Paul's Bay do Qawry. Dla rodzin z dziećmi mogła to być dobra zabawa, ja zaś uciekłam dość wcześnie.

 

P8160752.JPGP8160751.JPGP8160749.JPGP8160747.JPGP8160746.JPGP8160745.JPG